„Do widzenia, pani Tereso!”. Uroczy dwudziestoletni chłopiec – mógłby spokojnie być moim wnukiem – oddaje mi po zakupie w Empiku kartę płatniczą i z porozumiewawczym uśmiechem żegna mnie tymi właśnie słowami. Po czym załatwia następną osobę w kolejce do kasy.
Co to za maniera? Co to za spoufalanie się? Zwracanie się na wpół po imieniu do zupełnie obcej starszej pani, tylko dlatego, że zapłaciła kartą, na której widnieje jej imię i nazwisko?
Nie chcę, nie życzę sobie, nie pozwalam.
Wyjaśniono mi, że to niebywałe chamstwo to wzór, rozpowszechniany przez tzw. audyty szkoleniowe w księgarniach Empik. To podobno zwiększa sprzedaż, bo klient czuje, ze ktoś go traktuje osobiście i lubi, po prostu kochany chłopak myśli o tobie, zauważa cię i otwiera dla ciebie serce. Sprzedawcę zwolnią z pracy, jeżeli nie będzie się z klientem spoufalał w ten sposób. A więc ktoś metodycznie psuje nasze obyczaje, narusza moją prywatność i mir wewnętrzny,
A ja uważam, że to chamskie molestowanie mnie, kompletny brak kultury, i więcej w empiku nic nie kupię, choć kupić tam można wiele potrzebnych rzeczy. Uważam, że podawanie mojego imienia całej stojącej za mną kolejce narusza moje dane osobowe, podlegające ochronie, czasem absurdalnej, ale w tym przypadku słusznie chroniącej moją prywatność.
 
 Napisałam do Empiku taki list:
 
„Uprzejmie informuję, że jeżeli jeszcze raz spotkam się z molestowaniem mnie i publicznym ujawnianiem moich danych osobowych po zakupie czegokolwiek, w formie zwrotu pożegnalnego "Do widzenia pani Tereso", zwrócę się o ochronę i pomoc do odpowiednich instytucji, zajmujących się prawami klienta i ochroną danych osobowych oraz wejdę na drogę prawną przeciwko Państwa firmie.
Teresa Bochwic”
Proszę o pomoc i konsultację prawników z Salonu, czy rzeczywiście wolno mnie tak traktować?